św. Gianna Beretta Molla

Gianna Beretta Molla - święta żona, matka i lekarka

GIANNA BERETTA MOLLA BYŁA KOBIETĄ NOWOCZESNĄ. Zrobiła karierę medyczną. Kochała przyrodę, uprawiała narciarstwo, chodziła do teatru, modnie się ubierała. Była żoną znanego dyrektora fabryki. Wspólnie wychowywali dzieci, prowadzili dom, kochali Boga i ludzi. Kiedy na świat miało przyjść czwarte dziecko, pojawił się problem: poświęcić życie dziecka czy własne. Gianna powiedziała wtedy, że miłość i ofiara są tak ściśle ze sobą złączone jak słońce i światło. Wybrała życie dziecka. 

POCZĄTEK DROGI DO ŚWIĘTOŚCI 
Gianna Beretta urodziła się w 1922 r. w miejscowości Magenta k. Mediolanu jako dziesiąta z trzynaściorga rodzeństwa. Pięcioro z nich, niestety, zmarło w młodym wieku. Rodzice: Maria i Alberto byli ludźmi bardzo pobożnymi. MATKA codziennie prowadziła wszystkie swoje dzieci na Mszę św. i przyjmowała Komunię św. Każdego popołudnia ponownie udawała się do kościoła na nieszpory.
Wspólnie z całą rodziną odmawiali codziennie różaniec. Gianna otrzymała więc wspaniałe wychowanie rodzinne i katolickie. Jej zawołaniem były słowa: „modlitwa, działanie, ofiara”. W wieku 15 lat brała udział w rekolekcjach ignacjańskich, podczas których robiła wiele notatek, wśród których znalazła się jej modlitwa do Boga o rozpoznanie Jego woli i o łaskę mocnej wiary.
Modlitwa i Eucharystia towarzyszyły jej przez całe życie. Kiedy rozpoczęła studia uniwersyteckie w Mediolanie i Pavii, codziennie odmawiała różaniec, którego nauczyła się w rodzinnym domu i przyjmowała Komunię św. Jej życie religijne i przyjaźń z Bogiem pogłębiała również codzienna medytacja. To właśnie dzięki tej bliskości Boga zdała sobie sprawę z tego, że współczesny świat potrzebuje świadków wiary, ludzi odważnych, którzy nie wahają się bronić Boga, Kościoła, Papieża i kapłanów. 
W 1942 r., mając 20 lat straciła rodziców. W tym samym roku zapisała się na Wydział Medycyny w Mediolanie. W 1949 r. ukończyła medycynę i rozpoczęła praktykę lekarską jako chirurg. Otworzyła swój gabinet lekarski, a w 1952 r. zrobiła specjalizację z zakresu pediatrii. Warto wspomnieć, że również jedna z jej sióstr skończyła ten sam wydział lekarski i jako siostra zakonna wyjechała na misje do Indii. Natomiast dwóch braci przyjęło święcenia kapłańskie. Jeden z nich wyjechał na misje do Brazylii.

PRAKTYKA LEKARSKA 
Dla Gianny zawód lekarza był nie tylko profesją, jak każda inna, ale również okazją do realizowania ideałów chrześcijańskich. W sposób szczególny wyrażało się to w jej trosce o bliźnich, zwłaszcza tych najuboższych, starszych. Wiele czasu poświęcała matkom i dzieciom. W swoich zapiskach umieściła taką myśl: Wszyscy, pracując, służymy innym. Lekarze w szczególny sposób zajmują się człowiekiem. Kiedy staje przed nami osoba potrzebująca pomocy, oczekuje od nas całej naszej wiedzy, naszych zdolności, naszego człowieczeństwa. Nasza misja nie kończy się wtedy, kiedy pacjent odkłada niepotrzebne już lekarstwo. Jest przecież jeszcze jego dusza, którą trzeba zaprowadzić do Boga. Tak, jak kapłan dotyka Ciała Pańskiego w Eucharystii, my lekarze dotykamy Chrystusa w naszych pacjentach.

Podczas swojej praktyki lekarskiej spotykała się z kobietami, które chciały dokonać aborcji. Uświadamiała im wtedy, że to byłoby największą obrazą Boga. Swoje życie prywatne i zawodowe całkowicie poświęciła obronie zdrowia i życia. Pacjenci pamiętali ją jako kobietę, która zawsze była gotowa pomagać innym. Odwiedzała swoich chorych, leczyła, pocieszała, dawała wiele rad. Pomagała duchowo i materialnie.

KODEKS MORALNY 
Swoje życie od najmłodszych lat Gianna Beretta opierała na kodeksie moralnym, który sama ułożyła. Kodeks składał się z jedenastu punktów. Oto one: 

1. Przyrzekam robić wszystko dla Jezusa. Każde działanie, każde cierpienie, wszystko ofiaruję Jezusowi. 
2. Przyrzekam, że nie pójdę do kina, jeżeli wcześniej nie dowiem się, czy film, który zechcę obejrzeć, nie jest przypadkiem skandaliczny czy niemoralny. 
3. Przyrzekam raczej umrzeć niż popełnić grzech śmiertelny. 
4. Przyrzekam wystrzegać się grzechu ciężkiego. 
5. Przyrzekam modlić się do Boga, aby pomógł mi uniknąć piekła, tym samym, aby pomógł mi unikać wszystkiego, co mogłoby zaszkodzić mojej duszy. 
6. Przyrzekam odmawiać jedno „Zdrowaś Maryjo” o dobrą śmierć. 
7. Przyrzekam prosić Boga o dar zrozumienia Jego nieskończonego miłosierdzia. 
8. Przyrzekam być posłuszną i pilną w nauce dla miłości Chrystusa. 
9. Chcę odmawiać moje modlitwy zawsze na kolanach. 
10. Chcę znosić z pokorą wszelkie uwagi. Pokora bowiem to najkrótsza droga do świętości. 
11. Chcę prosić Boga o to, by pozwolił mi osiągnąć niebo razem ze wszystkimi świętymi i wszystkimi duszami. 
Te słowa mogą kogoś szokować, ktoś może powie, że zbyt dużo w nich moralizmu, zbyt dużo powagi. Jednak to właśnie podążanie tą drogą doprowadziło Giannę na szczyty miłości Boga i człowieka. 

ŻYCIE MAŁŻEŃSKIE I RODZINNE 
W 1954 r. Gianna poznała inżyniera Piotra Molla. Zrodziła się między nimi wielka miłość, uwieńczona sakramentem małżeństwa. Wydała na świat trójkę dzieci: Pierluigę, Marię Ritę i Laurę. Życie małżeńskie i obowiązki macierzyńskie nie przeszkodziły Giannie w dalszym prowadzeniu jej misji. Oprócz pracy w gabinecie lekarskim zaangażowała się dodatkowo jako wolontariuszka do opieki nad dziećmi w miejscowym przedszkolu.

Rodzina i bliscy pamiętają ją jako kobietę kochającą życie, mającą wielkie poczucie piękna. Jej mąż Piotr tak ją wspomina: Nigdy nie miałem wrażenia, że żyję obok świętej. Moja żona miała zawsze nieskończone zaufanie w Bożą Opatrzność. Zawsze była pełna radości i woli życia. Kochała rodzinę, swoją pracę, kochała dom. Jej pasją była muzyka, umiała wspaniale grać na pianinie. Uwielbiała górskie wędrówki i zapach kwiatów. Kochała wszystkie piękne rzeczy, które podarował nam Bóg. Była wspaniałą matką. Zanim ją poznałem, byłem odludkiem, może ze trzy razy byłem w kinie. Kiedy zaręczyliśmy się, powiedziała mi, że najwyższy czas, żeby coś zmienić w życiu. Zaczęliśmy chodzić do kina, do teatru, do opery. Chodziliśmy na tańce. Bardzo dbała o siebie. Malowała paznokcie, robiła makijaż. Była przy tym świętą, ale świętą radosną.

A tak zapamiętała ją siostra Virginia: Gianna była optymistką. Często chodziłyśmy w góry. Lubiła wolną przestrzeń, długie wędrówki. Kiedy tylko miała wolną chwilę, grała na pianinie. Próbowała również malować. Jej ulubionymi tematami były kwiaty i pejzaże. Uwielbiała jeździć na nartach. Chętnie podróżowała, towarzysząc mężowi w jego wyjazdach służbowych. Zawsze pogodna i uśmiechnięta. 

ŻYCIE ZA ŻYCIE 
W 1961 r. Gianna odkryła, że znowu jest w ciąży. Radości nie było końca, tym bardziej, że przy ostatnim porodzie pojawiły się problemy ze zdrowiem. Radość szybko jednak ustąpiła lękowi. Okazało się, że Gianna ma mięśniaka macicy. Rozpoczęła się wewnętrzna walka: ratować własne życie czy życie dziecka? Znajomi mówili, ratuj siebie, przecież masz już troje dzieci. Możesz być jeszcze szczęśliwa.
Mąż Piotr tak wspomina ten moment: Jakiś miesiąc przed porodem zdarzyło się coś, co mną wstrząsnęło. Gianna zbliżyła się do mnie i powiedziała: «Piotrze, proszę cię, jeżeli trzeba będzie podjąć decyzję o ratowaniu życia mojego czy dziecka, ratujcie dziecko, o mnie nie martwcie się. Błagam cię». Wyszedłem z domu nie mogąc powiedzieć ani jednego słowa. Teraz wiem, że tego, co zrobiła, nie zrobiła dlatego, żeby pójść do nieba. Zrobiła to, ponieważ czuła się matką. 20 kwietnia 1962 r., w Wielki Piątek, Gianna poddana została cesarskiemu cięciu. Przed operacją profesor – Żyd – pytał, czy ma ratować matkę czy dziecko? Gianna powiedziała: najpierw dziecko. Profesor spełnił wolę pacjentki, chociaż nie podzielał jej zdania. Kiedy urodziła się córeczka, profesor powiedział: Oto prawdziwa matka! Gianna mogła nacieszyć się jeszcze widokiem córki, wziąć ją w ramiona. Potem nastąpiła agonia. Lekarze próbowali wszystkiego, żeby ratować Giannę. Niestety, 28 kwietnia zmarła. Jej ostatnie słowa brzmiały: Jezu, kocham Cię. Miała 39 lat. Piotr nadał córce imię Gianna Emanuela: Gianna po matce, Emanuela, żeby zaznaczyć obecność Boga w ich życiu, zwłaszcza w najtrudniejszych jego momentach.

BEATYFIKACJA I KANONIZACJA 
24 kwietnia 1994 r. papież Jan Paweł II ogłosił Giannę Berettę Molla błogosławioną. Przedstawił ją wiernym jako przykład żony i matki. Podczas uroczystości powiedział: Uwieńczeniem życia Gianny Beretty Molli, która była najpierw wzorową studentką, potem aktywnie zaangażowała się w działalność wspólnoty kościelnej oraz została szczęśliwą żoną i matką, stało się złożenie ofiary z siebie, by mogło żyć dziecko, które nosiła w łonie i które dzisiaj jest tutaj z nami! Jako chirurg była w pełni świadoma grożących jej konsekwencji, lecz nie cofnęła się przed ofiarą, potwierdzając w ten sposób heroiczność swoich cnót.

Podczas Mszy św. beatyfikacyjnej 24 kwietnia 1994 r. na Placu św. Piotra w Rzymie obecne były córki: Gianna Emanuella i Laura oraz mąż błogosławionej Piotr. 
Niepojęte wzruszenie towarzyszyło rodzinie, gdy Ojciec Święty ogłaszał Joannę Berettę Mollę błogosławioną. Piotr Molla nie przypuszczał, że przyjdzie mu przeżyć podobny moment raz jeszcze! 16 maja 2004 roku Kościół ogłosił bowiem Joannę świętą. Po raz pierwszy w dziejach Kościoła zdarzyło się tak, że mąż uczestniczył w uroczystościach kanonizacyjnych własnej żony!