ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO W KATEDRZE KATOWICKIEJ

Abp Wiktor Skworc przewodniczył Mszy św. w intencji chorych i Służby Zdrowia. Homilię wygłosił bp Grzegorz Olszowski.

Po raz pierwszy Światowy Dzień Chorego był w Polsce obchodzony w czasie pandemii. 11 lutego 2021 r. na uroczystą Mszę świętą przyszło o wiele mniej chorych i pracowników Służby Zdrowia, niż w zeszłych latach. Eucharystia z katedry w Katowicach była jednak transmitowana przez Radio eM oraz Internet.

 

 

Homilia ks. bpa Grzegorza Olszowskiego w Światowy Dzień Chorego

11.02.2021, Katowice – katedra

 

 

 

Czcigodny Księże Arcybiskupie Wiktorze, księża biskupi Marku i Adamie, bracia w kapłańskim posługiwaniu, alumni WŚSD, osoby życia konsekrowanego, siostry i bracia uczestniczący w tej Eucharystii w naszej katowickiej katedrze oraz wszyscy łączący się z nami w modlitwie drogą radiową i internetową, zwłaszcza wy drodzy chorzy i cierpiący.

 

1.  XXIX Światowy Dzień Chorego

Tegoroczny Dzień Chorego obchodzimy w czasie pandemii. Przed rokiem jeszcze nikt nie spodziewał się tego, co przyszło nam przeżywać. Tymczasem ten Dzień dotyczy każdego nas i każdy, w obliczu pandemii, może powiedzieć: to jest mój dzień, bo ja też byłem bądź jestem chory, albo jestem zaangażowany w pomoc chorym…

Wspominamy dziś również niezwykłe wydarzenie, gdy 14- letniej Bernadecie Soubirous od 11 lutego do 16 lipca 1858 r. objawiała się w Lourdes Maryja. Bernadeta otrzymała między innymi polecenie, by modlić się za grzeszników i za chory świat. Ważnym znakiem tych objawień było źródło, do którego rokrocznie pielgrzymują miliony ludzi. Gdy teraz jest to niemożliwe z powodu pandemii, pielgrzymujmy duchowo do źródła, którym niech będzie usłyszane Boże Słowo! Zgodnie z zachętą wezwania aklamacji przed Ewangelią: „Przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze”.

 

2. Pierwotne szczęście człowieka.

W I czytaniu z Księgi Rodzaju usłyszeliśmy fragment poematu o stworzeniu świata i człowieka. Bóg realizuje swój plan miłości. Dominuje harmonia i szczęście. Bóg w swojej trosce o człowieka stwarza mężczyźnie i z mężczyzny kobietę, która jest ciałem z jego ciała i kością z jego kości – równa co do natury i godności. Mężczyzna z kobietą mają tworzyć ścisłą wspólnotę małżeńską, stając się jednym ciałem. Można te słowa odnieść do całego rodzaju ludzkiego, gdyż każdy człowiek ma taką samą godność i jako ludzie mamy być dla siebie pomocą i być za siebie wzajemnie odpowiedzialni. Do takiego spojrzenia na człowieka, zwłaszcza chorego i potrzebującego, zachęca nas Ojciec Święty w orędziu na XXIX Światowy Dzień Chorego, które zatytułowane jest: „Jeden jest wasz nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście” (Mt 23,8) i w którym jest mowa o relacji zaufania, będącej u podstaw opieki nad chorymi. Papież pisze: „Doświadczenie choroby sprawia, że odczuwamy naszą bezradność, a jednocześnie wrodzoną potrzebę drugiego człowieka”, zaś w innym miejscu: „chciałbym przypomnieć o solidarności braterskiej, która wyraża się konkretnie w służbie i może przybierać różne formy, które wszystkie są ukierunkowane na wspieranie naszego bliźniego”.

Choroba, cierpienie jest więc wezwaniem do braterstwa i wzajemnego zaufania. Aby jednak tak się stało, trzeba najpierw odkryć sens cierpienia, choroby. Papież pisze: „Choroba narzuca pytanie o sens, które w wierze skierowane jest do Boga…”

 

3. Sens cierpienia i choroby

Pytamy o źródło naszego cierpienia, chorób, nieszczęść, obwiniamy Pana Boga… Pytamy: dlaczego?

Kiedyś do ks. Józefa Tischnera, który sam zachorował na śmiertelną chorobę nowotworową, napisała list kobieta, mająca do Boga pretensje o bolesne umieranie swojej matki, odpowiedział: „Pyta Pani, dlaczego. A może należałoby postawić inne pytanie: komu można powierzyć nasze cierpienie, by przestało nas ranić?”.

Przyjmujemy różne postawy wobec cierpienia i choroby. Zdarza się bunt, rezygnacja… Ale może też być akceptacja – nie rozumiem, ale przyjmuję, współpracuję z Bogiem, by odkryć sens.

Jeśli Bóg dopuszcza cierpienie, to po to, by uczynić je narzędziem zbawienia – mojego i innych. „Każde cierpienie ma sens, prowadzi do pełni życia” – jeśli jest przeżywane z miłością, z Bogiem. To Bóg nadaje mu sens i wartość.

Nie zapomnę rozmowy z młodą sparaliżowaną osobą na wózku, która wobec mojego współczucia odpowiedziała, że dziękuje za swoje kalectwo, bo dzięki niemu odnalazła Boga…

 

4. Jezus ratunkiem i uzdrowieniem.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o znalezieniu Boga – Jezusa. Spotykamy Syrofenicjankę, która jako poganka nie wierzyła w jednego, prawdziwego Boga, ale zdeterminowana z powodu cierpienia swej córki przyszła do Jezusa, prosząc, by wyrzucił z niej złego ducha. Nie zniechęciła się odpowiedzią Jezusa i uczynionym przez Niego porównaniem: „Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić szczeniętom”. Jej odpowiedź była wyrazem uporu i prawdziwej pokory: „Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach”.

Dla tej kobiety najważniejszy był los córki, straszliwie dotkniętej cierpieniem. Serce matki ma na uwadze nie swoje dobro, lecz dziecka, dlatego nie zniechęca się i wypowiada słowa, które poruszają serce Boga.

Papież napisał w Orędziu: „uzdrowienia dokonane przez Jezusa nigdy nie są gestami magicznymi, lecz zawsze są owocem spotkania, relacji międzyosobowej, w której dar Boży, ofiarowany przez Jezusa, odpowiada na wiarę osoby…”.

Opisane w Ewangelii wydarzenie ukazuje nam, że Bóg nie jest bezczynny, ale przychodzi w Jezusie do każdego z nas, zwłaszcza do cierpiących, chorych. Potrzeba jednak naszej pokory i ufności, wytrwałego powierzania Mu tego, co nas przerasta. Łączmy to z krzyżem Jezusa, bo nie ma innej drogi do zmartwychwstania jak przez krzyż. „Z tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa wypływa bowiem ta miłość, która potrafi nadać pełen sens zarówno sytuacji pacjenta, jak i tego, kto się o niego troszczy” – pisze Papież w Orędziu.

 

5. Służyć Panu w zdrowiu i w chorobie

Ta miłość wyraża się w służbie i jest świadectwem, że życie w cierpieniu ma sens i wartość, także w przypadku dziecka nienarodzonego.

Do tej służby, czy w zdrowiu czy w chorobie, zachęca nas refren psalmu: „Szczęśliwy człowiek, który służy Panu”.

Szczęście, wbrew pozorom, nie zależy od naszego zdrowia czy choroby, ale – jak powiada Pismo – od tego, czy służymy Panu. Nie znajdziemy szczęścia, jeśli nie służymy Panu i jeśli nie chodzimy jego drogami, czy w zdrowiu czy w chorobie.

Służmy Mu więc z całego serca, zawsze i wbrew wszystkiemu; także w tych, w których Go spotykamy i w których oczekuje naszej miłości, abyśmy mogli znaleźć szczęście przez wszystkie dni naszego życia, a zbawienie po śmierci.