Wyrażam zgodę,
aby po mojej śmierci
pobrano narządy z mojego ciała
w celu ratowania życia i zdrowia innych ludzi.
……………………………………….
czytelny podpis
……………………………………….
PESEL
Po co taka deklaracja skoro mamy prawo pozwalające na pobieranie narządów po śmierci od każdego, kto nie wyraził sprzeciwu w sposób określony ustawą z dnia 26 października 1995 r.?
Art.4.
1. Pobrania komórek, tkanek i narządów ze zwłok ludzkich można dokonać, jeżeli osoba zmarła nie wyraziła za życia sprzeciwu.
Rozumiemy intencje, jakie przyświecały ustawodawcom, istnieje bowiem w takim ujęciu możliwość wolnego wyboru – sprzeciwu przy jednocześnie maksymalnie otwartej możliwości do pobierania narządów. Jednak „zgoda domniemana”, z którą mamy tutaj do czynienia, nie daje autentycznej równości zakresów: .
Dla wielu ludzi, gdy chodzi o tak ważne kwestie jak jedność psychofizyczna człowieka i godność osoby ludzkiej „zgoda domniemana” jest nie do przyjęcia. U innych budzi wiele kontrowersji. Stąd w praktyce wynikają wielorakie trudności emocjonalne i moralne. I tak można zauważyć np.:
1. U Dawcy
– chcą mi coś zabrać, nie pytając;
– nie oddam, skoro inni też nie oddają;
– jest mi zupełnie obojętne, co zrobią z moim ciałem;
2. U Rodziny
(mimo, iż nie potrzeba jej zgody, to przeprowadza się z nią rozmowę, szukając przyzwolenia na pobranie narządów)
– czy zmarły na pewno by tego chciał?
– nie tylko straciliśmy ukochaną osobę, to jeszcze chcą ją pozbawić narządów;
– co powiedzą krewni?
3. U Lekarza troszczącego się o pacjenta
– miałem go wyleczyć, a nie rozdawać; /wobec pacjenta/
– czy zmarły na pewno by tego chciał? /wobec pacjenta/
– nie potrafiłem go uratować, jak więc powiedzieć rodzinie, że przydają się jeszcze jego narządy innemu? /wobec rodziny/
4. U Biorcy
– chociaż niewiele ma do powiedzenia, to nie jest mu to obojętne – czy dawca miał pozytywne nastawienie do faktu przekazania narządu.
Stanowisko Kościoła w kwestii zgody dawcy.
I. Karta Pracowników Służby Zdrowia – Watykan 1995
90. Interwencja medyczna w przeszczepach «jest nieodłączna od ludzkiego aktu dawania». Osoba, żywa lub zmarła, z której dokonuje się pobrania narządów powinna być uznana za dawcę to znaczy za kogoś, kto zgadza się, dobrowolnie na pobranie.
Przeszczep zakłada uprzednią, wolną i świadomą, decyzję ze strony dawcy lub kogoś, kto reprezentuje go w sposób uprawniony, zazwyczaj członków najbliższej rodziny. «Jest to decyzja ofiarowania, bez żadnego wynagrodzenia, części ciała komuś ze względu na zdrowie i dobro innej osoby. W tym sensie akt medyczny przeszczepu umożliwia akt ofiarowania ze strony dawcy, ów szczery dar z siebie, który wyraża nasze istotne powołanie do miłości i komunii».
Możliwość, otwarta przez postęp biomedyczny, by «przedłużyć poza śmierć powołanie do miłości», powinna poprowadzić osobę do «ofiarowania za życia części własnego ciała, ofiarowania, które stanie się rzeczywiste po śmierci». Jest to «akt wielkiej miłości, tej miłości, która daje życie za innych».
91. Wpisując się w tę ofiarną «ekonomię» miłości, sam akt medyczny przeszczepu, a nawet prosta transfuzja krwi, «nie jest interwencją taką jak inne». «Nie może ona być oddzielona od aktu ofiarniczego dawcy, od miłości, która daje życie».
Pracownik służby zdrowia w tym przypadku «staje się pośrednikiem czegoś szczególnie znaczącego, daru z siebie spełnianego przez osobę — nawet po śmierci — aby drugi mógł żyć».
II. Katechizm Kościoła Katolickiego
KKK 2296 Rozdział drugi: „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”
III. Papież Jan Paweł II
– Evangelium vitae, 86
Rozdział IV Mnieście to uczynili /O nową kulturę życia ludzkiego/
– Przemówienie Ojca Świętego Jana Pawła II wygłoszone do uczestników Kongresu Światowego Towarzystwa Transplantologicznego. 29 sierpnia 2000 r. w rzymskim Pałacu Kongresów Jan Paweł II spotkał się z ok. 4 tyś. naukowców z ponad 60 krajów uczestniczących w XVIII Międzynarodowym Kongresie Towarzystwa Transplantologicznego.
Należy zaszczepić w sercach ludzi, zwłaszcza młodych, szczere i głębokie przekonanie, że świat potrzebuje braterskiej miłości, której wyrazem może być decyzja o darowaniu narządów.
Po co deklaracja?
To odpowiedź na zaistniałą sytuację, w której nie chodzi o licytację racji, skłócenie, wytykanie błędów ale jak najskuteczniejsze, najbardziej godne ratowanie człowieka. Deklaracja taka może sprawić, że w miejsce kontrowersji i wątpliwości pojawi się miłość i odpowiedzialność za ludzkie życie! I tak np.:
1. Dawca
– chcę oddać moje narządy, po śmierci ich nie potrzebuję niech służą innym!
– muszę troszczyć się o swoje zdrowie, jeśli mój dar ma być przyjęty!
2. Rodzina
– chcemy i powinniśmy wypełnić wolę zmarłego;
– prosimy nie zmarnować jego daru;
3. Lekarz troszczący się o pacjenta
– Nie można było uratować tego pacjenta, ale mam wobec niego jeszcze zobowiązanie, by dzięki jego narządom pomóc innym;
4. Biorca
– czuję wdzięczność za otrzymany dar. Będę się o niego troszczył!
Ponadto „Deklaracja podarowania narządów” może skutecznie przyczynić się do przeciwdziałania złu jak:
· Handel narządami
· Zabijanie dla pozyskania narządów
· Klonowanie terapeutyczne
Czy można mieć jakieś obawy przed podpisaniem w/w deklaracji?
Nie wiem na czym miałyby polegać ewentualne niebezpieczeństwa – praktycznie nie udostępnia się żadnych danych. To moja prywatna decyzja – informacja dla najbliższych i lekarza – bez znaczenia prawnego /w naszym kraju/. Nadużycia są tam, gdzie nie ma miłości i nawet prawo tego nie upilnuje.
Deklarowana zgoda, podpisany kartonik noszony przy dokumentach ma wartość daru samą w sobie. Nawet jeśli do pobrania narządów nie dojdzie, to miłość okazujemy już dziś. Być może, właśnie ten podpisany kartonik uratuje komuś życie, a jeśli nawet nie, to i tak nauczy człowieka większej miłości i szacunku dla ludzkiego życia.
Akcja przeprowadzona w Gościu Niedzielnym w lutym 2004r. pt. „Narządy podaruję” i ponowiona z okazji odbywającego się w Katowicach sympozjum „Transplantacja darem dla bliźniego” jest naprawdę dobrym przyczynkiem, by sprawę osobistej deklaracji jak najbardziej rozpropagować. Trzeba jednak o tym mówić i to nie w obliczu śmierci, ale w pełni życia, aby w tragicznej sytuacji świadomość wyboru była oczywista. Tylko wtedy można mówić o podarowaniu narządów jako akcie miłości sięgającej poza granice śmierci.
Marzy mi się, aby media zamiast narzekającej krytyki, oskarżania, że ktoś nie zdążył, nie doczekał, przeszkodził, zaniedbał, wnosiły coś pozytywnego. Coś, co wydobywa piękno i miłość ukrytą w człowieku. Coś, co zmobilizuje jedną osobę do otwarcia się na innych. „Nikt nie jest samotną wyspą” napisał Tomasz Merton. Potrzebujemy siebie nawzajem – dziś ja Ciebie, jutro Ty mnie. Myślę sobie, co by się stało, gdyby wszystkie gazety, chociaż w jednym nakładzie, wydrukowały taką zapraszającą deklarację? Pomarzyć wolno, czasami marzenia się spełniają.
Pozwólcie, że zakończę słowami złotej zasady Jezusa: „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!” (Mt 7,12)
Powyższy tekst dedykuję pacjentom czekającym na przeszczep serca, zwłaszcza tym, którzy nie doczekali.

